Niektórzy faceci chociaż mają miliardy na koncie, to wydanie kilkunastu dolarów na dobrego barbera jest poza zasięgiem. Dzisiaj wiele osób publicznych, politycy, celebryci, czy topowi influencerzy starają się odciąć od dopracowanego wizerunku. Poprzez celowe zaniedbanie choćby fryzury, próbują pokazać, że żyją tak jak my i że są “tacy jak my” – bardziej ludzcy, bardziej dostępni. Kreują tym samym wizerunek “człowieka z ludu” chociaż różnią się od nas znacząco. Choćby tym, że posiadają potężne majątki i dostęp do luksusów, które są poza zasięgiem większości; strefy kontaktów, wpływy i dostęp do prac expertów. Prywatne odrzutowce, ekskluzywne eventy, zamknięte kręgi społecznościowe – to rzeczy, z którymi przeciętna osoba się nie styka. Nie martwią się o opłacenie rachunków, kredyty czy codzienne obowiązki. A skoro tak bardzo się od nas różnią to dlaczego nie mieliby się w czymś do nas upodobnić. Ci, którzy osiągnęli pewien poziom bogactwa i wpływów, często manifestują swój status poprzez pozorną nonszalancję – nosząc proste ubrania, unikając ostentacyjnych symboli luksusu i dystansując się od demonstracyjnego przepychu. To subtelna gra wizerunkowa, która sugeruje, że prawdziwa elita nie musi niczego udowadniać. Natomiast, eksponowanie marek i metek, ciągłe udowadnianie jest cechą aspirujących lub nowobogackich, niepewnych jeszcze swojej pozycji.
Jednak z drugiej strony można zauważyć, że elitarność bywa również definiowana przez ekskluzywność i niedostępność. Bratanie się z uboższymi warstwami społecznymi bywa wtedy narzędziem autopromocji, strategią budowania własnej narracji o zaangażowaniu społecznym – choć często jest to jedynie fasada.
DONALD TRUMP. Włosy stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli jego wizerunku. Nadmiar kosmetyków, przypuszczalnie lakier, sprawia, że skorupa, którą nosi na głowie wydaje się tak twarda, że można by zgadywać że zamiast kapelusza ściąga włosy. Jego syn, Donald Trump Jr., ma ten sam dziwny zaczes, co ojciec, ale z lekką modernizacją.
Photo by charlesdeluvio on Unsplash
ELON MUSK. Włosy Muska często wyglądają na zbyt “zbite” i nieruchome, co może być efektem przeszczepu lub słabej stylizacji. Facet wysyła rakiety w kosmos, ale jego włosy wyglądają, jakby zaprojektował je stażysta z Tesli, który zapomniał dokończyć render.
This file is licensed under the Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported license. Attribution: The Royal Society. https://pl.wikipedia.org/wiki/Elon_Musk
Były premier Włoch, zmarły już SILVIO BERLUSCONI, przez lata był krytykowany za swoje przetłuszczone i nienaturalnie czarne włosy, które nie pasowały do jego starszego wieku. W rzeczywistości wielu podejrzewało, że Berlusconi korzystał z farby do włosów, aby ukryć siwiznę.
This file is licensed under the Creative Commons Attribution 2.0 Generic license.
Jeden z najbardziej rozpoznawalnych liderów technologicznych MARK ZUCKERBERG nosi zbyt płaskie, przyklapnięte włosy, co wynika ze złego cięcia i braku objętości. Być może dla niego samego mniej znaczy więcej: too busy to care about what they wear or what they say. Mimo wszystko sam jego wizerunek z wyjątkiem fryzury wydaje się sztuczny. Nazwałabym to luzem kontrolowanym.
This file is licensed under the Creative Commons Attribution 2.0 Generic license.
BORIS JOHNSON. Jego chaotyczne, puszące się włosy, wyglądają, jak zwój kurzu i pajęczyn wyjętych spod 19 letniej szafy. To wynik ich struktury, braku odpowiedniego cięcia i stylizacji. Fryzura Johnsona stała się niemal symbolem jego osobowości: chaotycznej i nieprzewidywalnej. Tutaj fryzura mówi sama za siebie: polityk nie może być traktowany poważnie. Za to może wyrządzać wiele realnych szkód i nie ponosić za to odpwiedzialności, bo przecież był tylko komikiem, grał rolę a jego włosy wirowały w każdą stronę, tak jak i jego poglądy, wskazując kierunek personalnej korzyści.
Photo by Viktor Forgacs on Unsplash
Okazuje się, że brak dbałości to strategia pozyskiwania przychylności poprzez wizerunek. Dzięki kpinom rośnie popularność. Bo nic nie przyciąga uwagi tak jak publicznie wyeksponowane dziwactwo czy niedoskonałość. W końcu śmiech to emocja lubiana też przez algorytmy. W myśl zasady: jeżeli pokażesz coś dziwnego, algorytmy zrobią za ciebie resztę.



